sobota, 4 lipca 2009

Katyń w Supermarkecie



"Katyń" Wajdy po tym jak został uznany za najlepszy film europejski przez Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej we Włoszech pojawił się na DVD w supermarketach Esselunga. Ciekawa sprawa, bo nigdy nie widziałem, żeby sprzedawano tam filmy. Nagłośnienie "Katynia" we Włoszech to chyba też pierwsza od wielu lat skuteczna promocja polskiego filmu za granicą. Prawdopodobnie było to możliwe między innymi dzięki sytuacji na włoskiej scenie politycznej i temu, że ktoś pewnie chciał dokuczyć 'czerwonym'. W każdym razie, te DVD w supermarketach to niewątpliwy sukces polskiej pamięci historycznej.

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Madonna z długą szyją


Byłem dziś znów w Uffizi, które jest chyba najmniej przyjemnym do zwiedzania muzeum we Florencji, a to ze względu na wściekłe i ryczące tłumy. W dodatku, na swoje nieszczęście, stojąc w półkilometrowej kolejce do kas, przypomniałem sobie o pandemii świńskiej grypy. Zdecydowałem więc, że na wszelki wypadek będę unikał intensywnych kontaktów kropelkowych zarówno ze stojącymi przede mną laskami japońskimi jak z laskami amerykańskimi stojącymi za mną. Okazało się niestety, że w kolejce atmosfera była znacznie rzadsza niż w samym muzeum, więc skończyło się na wstrzymywaniu oddechu przez trzy godziny. Wpłynęło to raczej ujemnie na komfort zwiedzania i charakter doznań estetycznych, ale z drugiej strony, dzięki temu spędziłem więcej czasu w mniej okupowanych przez klientów McDonalda salach i miałem czas się przyjrzeć dziełom których nie trzeba zaliczyć obowiązkowo.

Jednym z takich obrazów, choć też zwykle obecnym w przewodnikach, jest Matka Boska z Dzieciątkiem, aniołami i świętym Hieronimem (to ten od "Jak na świętego Hieronima jest śnieg albo go ni ma, to pod koniec listopada pada albo nie pada":) albo inaczej Madonna z długą szyją. Obraz jest jednym z 'najlepszych przykładów włoskiego manieryzmu' i namalowany został około 1535 roku przez Parmigianina. Piszę o tym nim bo w sumie najbardziej utkwił mi w pamięci z dzisiejszego zwiedzania. Jest w nim coś dziwnego, niepokojącego i śmiesznego. Rzuca się w oczy niebezpiecznie długa szyja Maryi, która była podobno atrybutem Matki Boskiej od średniowiecza (hymn maryjny Collum tuum ut colonna, Twoja szyja jak kolumna), a żeby było bardziej wiadomo o co chodzi to artysta walnął jeszcze prawdziwą kolumnę na drugim planie. Okropnie wyciągnięty jest też Jezus. Naruszając w ten sposób proporcje przedstawionych postaci Parmigianino radykalnie zrywał z zasadami renesansowymi. Dziś natomiast taką technikę stosuje się chyba głównie dla przedstawiania potworków w filmach science fiction czy fantasy (E.T, Golum). Wreszcie, w prawdym dolnym rogu obrazu, na prawo od świętego Hieronima, widać stopę świętego Franciszka. Reszty ni ma bo artysta się rozmyślił.

sobota, 20 czerwca 2009

Postęp w supermarkecie





Raduje się moje serce na kolejne postępowe inicjatywy dyrekcji supermarketu Coop, w którym regularnie zaopatruję się w środki żywnościowe. Pierwszy z powyższych plakatów ogłasza za pomocą super dowcipnej gry słów (Mettiamo in luce il risparmio - Rzucamy światło na oszczędności), że supermarket wcześniej niż jest wymagane przez przepisy we Włoszech wycofuje ze sprzedaży tradycyjne żarówki a będzie sprzedawał jedynie te droższe, tak zwane energooszczędne. Nie mam czasu, żeby zagłębiać się w kwestie czy te żarówki są rzeczywiście energooszczędne ( trzeba uwzględnić między innymi kwestię ile energii się zużywa do ich produkcji). Sprawa zasadnicza jest oczywiście taka, że odbiera się ludziom prawo wyboru takich żarówek jakich chcą używać. Jak widać niektórzy starają się być jeszcze głupsi od ustawodawcy i przyspieszyć ten proces. Tak się złożyło, że potrzebowałem żarówek tradycyjnych, z których zamierzam korzystać przez dwa miesiące a nie przez dwa lata i nie chciałem przepłacać. Pojechałem więc do konkurencji i kupiłem co chciałem a przy okazji oczywiście dodatkowo zanieczyściłem środowisko spalinami samochodowymi, he, he.



Drugi piękny plakat (ciekawe ile kosztował druk?) nosi tytuł "Podajemy rękę środowisku" i triumfalnie ogłasza, że supermarket Coop jako pierwszy w słonecznej Italii zastępuje dotychczasowe plastikowe torebki na zakupy torbami (UWAGA HIT SEZONU!) CAŁKOWICIE BIODEGRADOWALNYMI. No to jest prawdziwa bomba, cholernie się cieszę! Lubiłem też co prawda ich stare wytrzymałe torebki, które przez parę lat wykorzystywałem jako torby na śmieci. Te nowe są delikatne i ciężko ich używać na śmieci bo się rozpadają, ale za to kosztują 50% drożej od starych (10 zamiast 5 centów) i autentycznie uratują naszą wspólną Matkę, naszą przepiękna Planetę, nasza Gaję! Tu również nie będę dopytywał ile energii pochłania proces produkcji tych torebek, bo nie jestem przecież jakimś zasmarkanym przeciwnikiem postępu. Po prostu odkąd w supermarkecie dokonała się rewolucja, zakupy ładuję do plecaka, a śmieci wynoszę w absolutnie niebiodegradowalnych czarnych workach na śmieci.


PS Wpis ten dedykuję mojemu najwierniejszemu czytelnikowi, który w niemających oczywiście żadnego znaczenia wyborach do Parlamentu Europejskiego głosował na Partię Zielonych:)

środa, 18 marca 2009

Redystrybucjoniści


Partia Demokratyczna ma od miesiąca nowego lidera, Dario Franceschiniego, którego dotychczasowymi największymi osiągnięciami życiowymi są dwie wątpliwej wartości powieści. Ponieważ Dario bardzo chce się wykazać jakimiś pomysłami na przeciwdziałanie kryzysowi gospodarczemu, poszedł w ślady Baracka „Yes, we can” Obamy i zaproponował, żeby podwyższyć najlepiej zarabiającym Włochom podatek dochodowy o 2% i przekazać te środki ‘potrzebującym’. Tłumaczył, że w tak trudnych czasach ‘ci, co mają więcej powinni się dzielić z tymi, co maja mniej’.

Ciekawe, że zjawisko polegające na tym, że odbieranie bogatym i dawanie biednym prowadzi do zmniejszania motywacji obu grup do tego, żeby więcej pracować i zarabiać, jest konsekwentnie przedstawiane jako zagadnienie, na które można mieć różne poglądy polityczne a nie jako zdroworozsądkowa oczywista oczywistość. Obecny kryzys jest genialną okazją dla takich typów jak Barack czy tez Franceschini do wysuwania kolejnych rewolucyjnych pomysłów redystrybucji dochodów, które oczywiście doprowadzą jedynie do zwiększenia władzy państwa i przedłużenia kryzysu. W tym kontekście, cieszy fakt, że Polska w pewnym stopniu idzie pod prąd takim socjalistycznym tendencjom i od stycznia bogatsi Polacy płacą niższy podatek dochodowy. Przy okazji, warto pamiętać, że stało się tak dzięki Zycie Gilowskiej a nie obecnie rządzącym pseudoliberałom gospodarczym, którzy podatki podnoszą (akcyza na alkohol i samochody).

piątek, 13 marca 2009

Konzentrationslager polacco


We wczorajszym magazynie Corriere della Sera ukazał się felieton Pietro Calabrese pt. Ratujmy Auschwitz (Salviamo Auschwitz) nawiązujący do apelu premiera Tuska do rządów UE o pomoc finansową dla muzeum.

Felieton jest ciekawy z paru względów. Polskie media już zauważyły, choćby tu, że pojawiło się w nim sformułowanie „polski obóz koncentracyjny” (Konzentrationslager polacco). Jak wiadomo, ten sympatyczny termin pojawia się od paru lat stosunkowo regularnie w światowych mediach. Według mnie, dzieje się tak zarówno z powodów językowych jak w wyniku ignorancji, a czasem też może ze złej woli. Polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne zwykle protestują w takich przypadkach i postępują słusznie, bo w sytuacji, gdy wiedza społeczeństw zachodnich o drugiej wojnie światowej jest coraz mniejsza, warto przeciwstawiać się radosnemu przepisywaniu historii przez środki masowego przekazu (ostatnio choćby ukazały się filmy takie Lektor czy Walkiria, które wyraźnie wpisują się w tendencję przedstawiania Niemców jako ofiary czy bohaterów wojny, ale już nie oprawców.)

Oczywiście można się zastanawiać czy Polacy nie są trochę przewrażliwieni w tej sprawie. W omawianym felietonie, zanim pada kontrowersyjny termin, jest przecież mowa o „obozie usytuowanym na terytorium polskim, który był największym obozem koncentracyjnym zbudowanym przez nazistów”. Polityka historyczna ma jednak swoje racje i może rzeczywiście warto reagować zbyt często zamiast czekać aż stanie się to ogólnie akceptowaną konwencją.

Poza tym, felietonista przypomina o ofiarach Auschwitz (gdzie deportowano również sześć tysięcy obywateli włoskich). Ze znanych więźniów wymienia Primo Leviego, Annę Frank, Maksymiliana Kolbe i Elie Diesela (he, he, chodzi oczywiście o tego pajaca i noblistę Wiesela). Wszystko to jest następnie podlane pseudopoetyckim sosem typowego dyskursu pamięci Holokaustu, na przykład takim: „Czemu może dziś służyć pamięć o tym polskim obozie koncentracyjnym? Według mnie, służy ona zachowaniu w sercu całej ludzkości śmiechu dzieci, które tak szybko przestały się śmiać, albo spojrzeń młodych żon, które nim zginęły w komorach gazowych widziały rzeczy, których żadna kobieta nie powinna oglądać”. Felieton kończy się apelem, żeby „każda szanująca się szkoła włoska” została zobowiązana ustawowo (!) do wysyłania raz na rok jednej lub więcej klas na wycieczkę do Auschwitz.

Z praktycznego punktu widzenia, należy się oczywiście cieszyć, że słowa Tuska miały tak szeroki odzew, bo przełoży się to pewnie na fundusze dla muzeum Auschwitz. Poza tym jednak można zauważyć, że choć apel włoskiego felietonisty jest dość kretyński, to potwierdza pewien wyraźny trend, polegający na tym, że Holocaust stopniowo staje się głównym punktem odniesienia dla projektu wspólnej pamięci europejskiej. Największy opór ten projekt napotyka oczywiście w Polsce z powodu polsko-żydowskiej konkurencji ofiar, ale nie ma sensu się w to teraz zagłębiać. Starczy zauważyć, że Polacy są tu raczej na przegranej pozycji.

Ostatnia rzecz, na którą chcę zwrócić uwagę to specyficzny sposób, w jaki w tym kontekście słoneczni Włosi postrzegają Polskę. Autor felietonu chwali się, że odwiedził Polskę dwukrotnie i „widział te smutne drzewa, to szare niebo, i poczuł tę wszechobecną duszną atmosferę, którą wiadomo czemu przypisywać”. Ja tam nie jestem pewien czemu ją przypisywać, ale podejrzewam, że szerokości geograficznej. Oj, Obelix jednak słusznie powiadał, „ Ale głupi ci Rzymianie!”.

niedziela, 1 lutego 2009

Wpis sentymentalny

"Noi, Ragazzi di Oggi" (My, dzisiejsza młodzież) w wykonaniu Piccolo Coro dell'Antoniano, więc Małego Chóru Antoniańskiego. Na klipie wykonanie z 1988 i właśnie wtedy tego słuchałem. Dzieci śpiewają między innymi tak: "My, dzisiejsza młodzież, z całym światem przed nami, jesteśmy różni, a jednak wszyscy tacy sami, potrzebujemy pary skrzydeł, możesz nas zmusić do płaczu, ale nie ustąpimy nigdy, jesteśmy ogniem żarzącym się pod popiołem, możesz tego nie zrozumieć, a my nie wiemy w co mamy wierzyć". Ale w 1988 jeszcze tego nie rozumiałem, bo miałem dziewięć lat i właśnie czytałem "Krzyżaków" a ta piosenka leciała ciągle z adapteru. Teraz już zawsze będzie mi się kojarzyć ze Zbyszkiem z Bogdańca pędzącym na ratunek Danuśce:)


piątek, 23 stycznia 2009

Echa demonstracji przeciw atakowi Izraela na Gazę


Zdjęcie przedstawia demonstrację przeciwko atakowi Izraela na strefę Gazy, która odbyła się na początku stycznia przed katedrą w Mediolanie. W wyniku tego incydentu minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni zaproponował wprowadzenie ograniczeń dotyczących miejsc, w których można urządzać demonstracje. Dotychczas wyłączone były np. siedziby partii politycznych i przedstawicielstw dyplomatycznych a teraz ma to być rozciągnięte właśnie na miejsca kultu i... centra handlowe. W końcu też miejsca kultu:) Więcej można przeczytać tu. A ten obrazek byłby świetną ilustracją do tych krzykliwych tekstów Oriany Falacci, w których wzywała do obrony przed islamizacją Europy;)

wtorek, 20 stycznia 2009

Samokrytyka Pokolenia '68


"My, którzy czterdzieści lat temu byliśmy zaangażowani w Mediolanie w Ruch Studencki, mogliśmy zrobić więcej kiedy 16 stycznia 1969 roku czechosłowacki dwudziestolatek Jan Palach zmienił się w żywą pochodnię, żeby zaprotestować przeciw okupacji sowieckiej i stłamszeniu Praskiej Wiosny ". Tak zaczyna się komunikat na specjalnej stronie upamiętniającej ofiarę Palacha utworzonej przez aktywistów protestów z 1968. Kajać się mają za co, bo czterdzieści lat temu nie przejęli się Palachem zupełnie, a nawet dopatrzyli się w jego czynie "przejawów religijnego fanatyzmu" i "sekciarstwa" (słowa Mario Martucci'ego). Ale to ładnie z ich strony, że się kajają
teraz i że wybrali się nawet na wycieczkę do Pragi pod przywództwem jednego z liderów tego towarzystwa Mario Capanny. Lepiej późno niż wcale.

Można by się nawet zacząć obawiać, że włoscy przedstawiciele tzw. Pokolenia '68 zajęci rachunkiem sumienia z powodów dawnych błędów i niedopatrzeń stracili czujność na niesprawiedliwości dziejące się dziś, ale jakże próżne to obawy! Niżej zamieszam zdjęcie z protestu wspomnianego wyżej Mario Capanny z okazji ataku Izreala na Hamas. Capanna wzywał do 'zaprzestania masakry w Gazie'. A, co mi tam, trochę demagogii nie zaszkodzi, więc na konto tych przygłupów wrzucę też antysemickie i popierające Hamas napisy pojawiające się ostatnio w Rzymie, które można obejrzeć tu.