Zdjęcie przedstawia demonstrację przeciwko atakowi Izraela na strefę Gazy, która odbyła się na początku stycznia przed katedrą w Mediolanie. W wyniku tego incydentu minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni zaproponował wprowadzenie ograniczeń dotyczących miejsc, w których można urządzać demonstracje. Dotychczas wyłączone były np. siedziby partii politycznych i przedstawicielstw dyplomatycznych a teraz ma to być rozciągnięte właśnie na miejsca kultu i... centra handlowe. W końcu też miejsca kultu:) Więcej można przeczytać tu. A ten obrazek byłby świetną ilustracją do tych krzykliwych tekstów Oriany Falacci, w których wzywała do obrony przed islamizacją Europy;)
"My, którzy czterdzieści lat temu byliśmy zaangażowani w Mediolanie w Ruch Studencki, mogliśmy zrobić więcej kiedy 16 stycznia 1969 roku czechosłowacki dwudziestolatek Jan Palach zmienił się w żywą pochodnię, żeby zaprotestować przeciw okupacji sowieckiej i stłamszeniu Praskiej Wiosny ". Tak zaczyna się komunikat na specjalnej stronie upamiętniającej ofiarę Palacha utworzonej przez aktywistów protestów z 1968. Kajać się mają za co, bo czterdzieści lat temu nie przejęli się Palachem zupełnie, a nawet dopatrzyli się w jego czynie "przejawów religijnego fanatyzmu" i "sekciarstwa" (słowa Mario Martucci'ego). Ale to ładnie z ich strony, że się kajają teraz i że wybrali się nawet na wycieczkę do Pragi pod przywództwem jednego z liderów tego towarzystwa Mario Capanny. Lepiej późno niż wcale.Można by się nawet zacząć obawiać, że włoscy przedstawiciele tzw. Pokolenia '68 zajęci rachunkiem sumienia z powodów dawnych błędów i niedopatrzeń stracili czujność na niesprawiedliwości dziejące się dziś, ale jakże próżne to obawy! Niżej zamieszam zdjęcie z protestu wspomnianego wyżej Mario Capanny z okazji ataku Izreala na Hamas. Capanna wzywał do 'zaprzestania masakry w Gazie'. A, co mi tam, trochę demagogii nie zaszkodzi, więc na konto tych przygłupów wrzucę też antysemickie i popierające Hamas napisy pojawiające się ostatnio w Rzymie, które można obejrzeć tu.
Związkowi kierowcy z Genui protestują, bo nie chcą prowadzić autobusów z hasłami kampanii społecznej Związku Ateistów i Agnostyków Racjonalistów brzmiącymi "Zła wiadomość jest taka, że Bóg nie istnieje, a dobra - że go nie potrzebujesz". Włoskie związki zawodowe są zasadniczo bardzo szkodliwe, ale w tym przypadku mają trochę racji. Nie byłoby oczywiście problemu gdyby komunikację autobusową zapewniały prywatne firmy. Jeśli chodzi o samo hasło, to zgadzam się z jego pierwszą częścią, ale z drugą już niekoniecznie:)
Aktualizacja
Pastor parafii ewangelicko-augsburskiej ze Szczyrku postanowił odpowiedzieć na ateistyczne hasła pojawiające się na autobusach w różnych państwach zachodnich, więc namówił prywatnego przewoźnika obsługującego trasy na Podbeskidziu, żeby zamieścił na swoich autobusach takie napisy jak widać na załączonej niżej fotografii. W tym wypadku kontrowersji nie było. Natomiast ktoś złośliwy mógłby zauważyć, że przed podróżą takimi autobusami na wszelki wypadek lepiej się przeżegnać;)
